Pułapki przy poznawaniu innych - niestabilność emocjonalna

Poznając innych ludzi możemy i powinniśmy stosować własne kryteria eliminujące już na starcie tych niepasujących do nas. Często przy tym niedocenianym czynnikiem jest stabilność emocjonalna potencjalnych partnerów. Bardzo często zwracamy zbyt małą uwagę na to, co potem bardzo negatywnie odbija się na jakości naszych relacji i całego życia. Jednak łatwo można uniknąć poważnych problemów z tym związanych, jeśli wiemy, na co patrzeć. I tym zajmiemy się dzisiaj.

Dla zilustrowania, o co mi chodzi, posłużę się bardzo prostym przykładem kulki, spoczywającej na różnych powierzchniach.

W przykładzie powyżej kulkę można stosunkowo łatwo wychylić z położenia równowagi, ale puszczona wolno sama do niego wróci.
W przełożeniu na człowieka, obrazuje to osobę, która jest dość wrażliwa (łatwe wychylenie z położenia neutralnego), a jednocześnie posiada wewnętrzną stabilność własnych emocji i w miarę szybko wraca do stanu normalnego – bez udziału siły (osoby) z zewnątrz. Z mojego punktu widzenia jest to normalny, zdrowy człowiek, z którym można przedsięwziąć wiele różnych rzeczy.



Oczywiście im bardziej wklęsła jest ta powierzchnia, tym trudniej wychylić tę kulkę. W skrajnym przypadku będzie ona zablokowana pomiędzy ściankami – jak na poniższym rysunku:

Takie pozbawione emocji podejście jest bardzo dobre na przykład w przypadku pilota samolotu, który w trudnych warunkach musi wylądować maszyną pełną ludzi. W prywatnej sferze życia kompletny brak emocji u partnera może być bardzo zubażający – kto chciałby przebywać z cyborgiem?!

Przeciwieństwem tego drugiego wariantu jest następujący, niestety dość często występujący układ:

Tutaj wystarczy najdrobniejszy impuls, aby kulka coraz szybciej zaczęła staczać się w dół i potrzeba zewnętrznej siły (czasem nawet znacznej), aby ten proces powstrzymać i ewentualnie wrócić do pierwotnego położenia. Takie zachowanie często widzę u ludzi w Polsce – drobna przyczyna powoduje samorzutne nakręcanie się danej osoby i sytuacja szybko eskaluje. Ludzie o takim wzorcu reakcji mogą być na co dzień przemiłymi osobami o wielkim sercu i pełnymi innych zalet. Nie zmienia to niestety faktu, że dla człowieka, który zamierza mieć wysoką jakość życia i współżycia z innymi, taki partner to proszenie się o problemy i frustracje.
Jeżeli jesteście na etapie poznawania drugiej osoby, to zalecam pilne wypatrywanie u potencjalnego partnera lub partnerki znaków ostrzegawczych, sygnalizujących taką niestabilność i wypadku jej stwierdzenia trzymanie takiej osoby na dystans.

Dodatkowo takie zachowanie może być symptomem leżących głębiej, znacznie poważniejszych problemów, z którymi na pewno nie chcielibyście być skonfrontowani (chyba że ktoś jest wykwalifikowanym psychoterapeutą i chce się zajmować terapią także poza pracą zawodową, co – o ile wiem – nie jest ani wskazane ani specjalnie skuteczne). Stanowczo odradzam. Po co Wam to?

Łagodniejszym przypadkiem powyższego jest sytuacja, którą można ilustrować za pomocą kulki spoczywającej na płaskiej powierzchni, jak na rysunku poniżej. W tym przypadku jakikolwiek impuls zakłócający także powoduje ruch kulki ograniczony jedynie tarciem o powierzchnię i oporem powietrza – tutaj przynajmniej nie mamy efektu samonakręcania się.

O ile możemy ewentualnie akceptować takie osoby jako luźnych znajomych, to odradzam bliższe wiązanie się z nimi na dłużej, chyba że ktoś lubi regularnie powracającą konieczność pracy nad związkiem zamiast delektowania się nim – masochistów w końcu też nie brakuje.

Podsumowując, mam nadzieję, że albo już macie, albo w najbliższym czasie rozwiniecie w sobie odpowiednie czujniki rozpoznające taką niestabilność u potencjalnych kandydatów czy kandydatek do bliższej znajomości.
Wczesne odsunięcie takich osób z naszego życia jest bardzo istotnym warunkiem, jeśli chcemy żyć naprawdę dobrze – zwłaszcza w sensie emocjonalnym.

Na koniec jeszcze jedna ważna sprawa:
Bycie samemu niestabilnym emocjonalnie skazuje nas na utratę wielu atrakcyjnych możliwości w życiu i mam teraz na myśli nie tylko relacje z innymi ludźmi. Dlatego każdemu z Was zalecam też zrobienie rachunku sumienia, jak to wygląda u niego. Bardzo przydatna może okazać się tutaj szczera informacja zwrotna od kogoś bliskiego, choć oczywiście wymaga ona zawsze zweryfikowania. Jeżeli stwierdzicie coś takiego u siebie, to zróbcie coś z tym – jeśli trzeba, nawet poszukajcie fachowej pomocy.

Zapraszam do dyskusji i zadawania pytań w komentarzach.

Opracowano na podstawie książki "Sukces w relacjach międzyludzkich"
Trwa ładowanie komentarzy...