Żyj dobrze i na luzie - mój 2014

Zaproszony do osobistego podsumowania roku 2014 robię to z przyjemnością, bo podczas ostatnich miesięcy, w moim i tak pełnym zadowolenia życiu bardzo wiele zmieniło się na lepsze. Ponieważ nie jestem żadnym celebrytą, sam ten fakt dla Czytelnika pewnie nie ma większego znaczenia. Z drugiej strony zastosowane przeze mnie metody i podejścia mogą przydać się wielu ludziom w podobnym pozytywnym „postawieniu na głowie” ich własnego życia, dlatego chętnie się nimi podzielę.

Najmniej zmieniło się u mnie w kwestiach zarobkowych – tak jak dotychczas, staram się pracować z pełnym zaangażowaniem do 60 dni w roku, wykonując ciekawe zadania dla wymagających klientów, którzy zamiast pseudonaukowego ględzenia i stosu certyfikatów potrzebują szybkich i konkretnych rezultatów. Aktualna sytuacja gospodarcza stwarza bardzo korzystną „pogodę” dla takich dostawców, warto więc pójść w tym kierunku. W obliczu zalewu rynku przez różnego rodzaju szamanów i „kołczów” dobrze jest się w ten sposób zróżnicować, pamiętając przy tym o dbaniu o szerzej rozumianą wartość rynkową, z czym u większości ludzi ciągle jest nie najlepiej.



Oczywiście w tej lidze nie ma zmiłuj, albo dostarczasz, albo cię nie ma, ale jak coś naprawdę umiesz, to warto w niej pograć. Szczerze zachęcam!

Tyle o pracy, o wiele więcej nowego i lepszego zadziało się w innych zakresach mojego życia.
Najbardziej brzemienną w skutki była decyzja, aby po raz pierwszy od 16 lat zostać właścicielem butów zimowych i NIE uciekać o tej porze roku do ciepłych krajów. To jest typowy przykład na to, że czasem pozorne „pogorszenie” jakiegoś elementu życia może prowadzić do znacznie większego zadowolenia z całości, o czym napiszę poniżej.

Powodem tej decyzji były zeszłoroczne przemyślenia, że mam w sumie niezłe życie, ale do pełni zadowolenia brakuje mi:

• więcej ciekawych, różnorodnych zajęć i wyzwań
• spotkań i rozmów z dużą liczbą ciekawych i różnorodnych ludzi

Do tego doszła spora popularność mojej książki „Sukces w relacjach międzyludzkich kluczem do zadowolenia w życiu i powodzenia w biznesie”, która mimo nieobecności w dość dysfunkcyjnym polskim systemie dystrybucji sprzedawała się znakomicie. W rezultacie zacząłem spotykać się z najprzeróżniejszymi Czytelnikami i nie były to typowe spotkania kilkunastu osób w jakiejś księgarni, lecz kilkugodzinne konferencje, podczas których dyskutowałem „na żywo” z setkami osób na interesujące nas tematy. W ten sposób miałem te wiele rozmów, na których mi zależało i to zachęciło mnie do dalszego pójścia w tym kierunku!!!

Jestem wdzięczny za to, że te spotkania, początkowo pomyślane jako możliwość zrobienia czegoś dodatkowego dla Czytelników, „przy okazji” nie tylko wzbogacająco wpłynęły na mój punkt widzenia, ale też znacznie rozszerzyły moje horyzonty w paru dziedzinach. To jest nawiasem mówiąc dowód na to, że robiąc coś dobrego dla innych prawie zawsze dostaniemy coś wartościowego z powrotem, choć czasem z dość niespodziewanej strony i w niespodziewany sposób :-) Tak było i ze mną.

W rezultacie, od połowy roku wyklarowały się u mnie następujące priorytety:

Chcę przeżywać jak najwięcej chwil szczęścia. Generalnie jestem zadowolonym z życia człowiekiem, ale wspomniane doznania szczęścia zapierają nam dech w piersiach i o takie właśnie chwile mi chodzi.
Chcę dalej rozwijać się jako człowiek, rozumiejąc więcej, doznając więcej, to wszystko w otoczeniu ciekawych ludzi pełnych pozytywnej energii.
Chcę robić ciekawe i pożyteczne rzeczy, najlepiej z ludźmi takimi, jak w poprzednim punkcie.

Jak widać, wszystkie te punkty wymagają otaczania się właściwymi ludźmi, więc zacząłem od wywalenia z mojego życia wszelkich osób, które wnosiły w nie negatywną energię. Wcześniej miałem już moje metody selekcji, o których pisałem w naTemat, ale od lata tego roku jeszcze uprościłem ten proces i daje to znakomite rezultaty.

Obecnie porównuję mój stan wewnętrzny przed interakcją (spotkanie, rozmowa) z drugą osobą z tymże stanem po. Jeśli ten stan "po" jest gorszy od tego "przed" po raz pierwszy, to najpierw przyglądam się co się stało, bo każdy może mieć gorszy dzień. Jeśli jest gorszy po raz kolejny, to wywalam człowieka z mojego życia, chyba że wchodzą w grę jakieś względy humanitarne. Podkreślam, że przez takie wywalenie nie osądzam danej osoby, po prostu nie chcę mieć jej w moim otoczeniu.

W ten sposób po raz kolejny zrobiło się wokół mnie nieco „luźniej”, lecz nie na długo. Kiedy tylko zrobiłem w moim życiu wolne miejsce, to jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zaczęły pojawiać się osoby dokładnie takie, o jakie mi chodziło. Polecam każdemu wypróbowanie tej metody, pod warunkiem, że sam jesteś miłym, sympatycznym człowiekiem, który wnosi do tego świata pozytywną energię. Jeśli nie jesteś, to lepiej najpierw popracuj nad zmianą tego stanu rzeczy!

Aby dla urozmaicenia robić ciekawe i pożyteczne rzeczy poza pracą zawodową, wystartowałem kilka inicjatyw pro publico bono, w których udostępniam mój czas i umiejętności całkowicie za darmo. Po tym, jak nasza wspólna z naTemat akcja profesjonalnych warsztatów negocjacyjnych dla niepełnosprawnych, umarła z braku chętnych (!!!), zastanawiałem się, dla jakich innych wartościowych ludzi poza kręgiem moich klientów mogę zrobić znaczącą różnicę.

Odpowiednia grupa „znalazła się” sama. Skontaktowała się ze mną młoda mama z Krakowa, która poinformowała mnie, że ma kontakt z wieloma innymi mamami, które siedzą w domu na urlopie wychowawczym i wcale nie chcą ograniczać się do „pieluch, kupki i kaszki”, lecz zainteresowane są też własnym rozwojem, w tym też poprawą szans na rynku pracy. Biję się w piersi, że w pierwszej chwili stereotypowo uważałem taką grupę za oddaloną o lata świetlne od mojego stylu życia, ale ponieważ lubię eksperymentować, a Lucyna obiecała zorganizować salę i prawie setkę uczestniczek, to zrobiliśmy takie warsztaty. Zaangażowanie i postawa uczestniczek tak mi zaimponowały, że postanowiłem zrobić z tego w przyszłym roku ogólnopolską akcję!! Już mam zgłoszenia z 3 miast, zobaczymy jak będzie dalej.

Ponieważ tego rodzaju działania są doskonałą intelektualną rozrywką, to podjąłem się też poprowadzenia grupy młodych, ambitnych i niezwykle pracowitych prawników, mentorowania startupów w Akademickich Inkubatorach Przedsiębiorczości, Business Linku i paru innych ciekawych zadań. Jest co robić i nie brakuje nam w kraju ludzi, w których warto zainwestować trochę czasu!!

Jak widać z tego bardzo skrótowego podsumowania, rok 2014 był dla mnie bardzo łaskawy, a 2015 zapowiada się niezwykle obiecująco.

Zdaję sobie sprawę, że porównując moją wypowiedź do większości tekstów w mediach i internecie można odnieść wrażenie, że żyję w jakiejś równoległej rzeczywistości i sam mam też czasem takie odczucia, choć podkreślam, że podobnie jak większość ludzi mam swoje wyzwania, słabości i kłopoty. Nie zmienia to faktu, że ta moja, tak atrakcyjna rzeczywistość dzieje się naprawdę i to w tym kraju nad Wisłą, z wszelkimi jego niedoskonałościami i problemami. Dlaczego zresztą miałaby być mniej realna od tego padołu płaczu, w którym nawiasem mówiąc sam kiedyś tkwiłem po uszy?

Zachęcam wszystkich, którzy chcą żyć nie tylko lepiej, ale i na luzie do poeksperymentowania podając kilka wskazówek:

Koniecznie wnoś pozytywną energię do tego świata, nawet jeśli wnoszenie tej negatywnej jest łatwe i zapewniłoby Ci chwilową popularność oraz poklask tłumów.
• Eliminuj w miarę możliwości z Twojego życia wszystko (ludzi, media itp.), co wnosi w nie negatywną energię i odczucia. Masz najprawdopodobniej tylko jedno życie i szkoda marnować je dla niewłaściwych osób i idei.
• Zastanów się szczerze, co tak naprawdę dla Ciebie jest ważne w życiu i to niezależnie od tego, co sądzi otoczenie. Jak nie wiesz, co to jest to nie bój się poeksperymentować, nawet robiąc różne "odjechane" rzeczy!
• Jeśli dokładnie wiesz, co jest ważne, to nie bój się też od czasu do czasu poeksperymentować, bo mogło się to u Ciebie zmienić, a Ty w rozpędzie życia tego nie zauważyłeś (mnie się tak zdarzyło parę razy).
• Miej odwagę śmiało realizować Twój styl życia i nie bój się być po prostu sobą, o ile nie ogranicza to wolności innych ludzi i mieści się w granicach obowiązującego prawa.
• Naucz się wnoszenia w czymś konkretnej wartości dodanej w życie innych ludzi i/lub organizacji. Nie zaszkodzi, jeśli w swojej dziedzinie staniesz się jednym z lepszych w Polsce :-) Mamy w kraju tyle pozerstwa i udawania, że nie jest to aż tak trudne, jak na pierwszy rzut oka wygląda.
• Pomagaj innym osobom i organizacjom w odnoszeniu sukcesów, pamiętając oczywiście o biblijnym „nie rzucaj pereł przed wieprze”.
• Naucz się budowania relacji z bardzo różnymi ludźmi.
• Nie staraj się dogodzić wszystkim.
• Płać podatki uczciwie i na czas (!!)

Wszystkim Czytelniczkom i Czytelnikom życzę Wesołych Świąt i wielu chwil szczęścia w roku 2015 :-)
Trwa ładowanie komentarzy...