Skuteczna obrona Dawida przed Goliatem

Ostatnio głośno w internecie, też w naTemat, o kolejnym przypadku, kiedy duża i bogata korporacja pozywa małego vlogera na kolosalną dla niego sumę w nadziei, że zastraszy to innych. Środowisko protestuje, hejtuje na facebooku Goliata, jest gotowe zrzucić się na zasądzone odszkodowanie itp. To wszystko jest bardzo szlachetne i wzruszające, ale równie nieskuteczne co naiwne.

Podobnie walki w sądzie oznaczają starcie na tym polu, gdzie Goliat mając za sobą duże zasoby finansowe i sztab prawników jest zdecydowanie silniejszy. Nic dziwnego, że dotąd ignoruje on wszelkie gesty zmierzające do pojednania lub ugody. On ma to w nosie, bo na tym polu czuje się silny i …. ma rację!



Co w takim razie możecie zrobić, kiedy pozornie nie można nic zrobić?

Na szczęście na tym świecie jest sprawiedliwość i praktycznie każdy olbrzym ma jakieś wrażliwe miejsce (jak Achilles swoją piętę), trzeba tylko je znaleźć i trafić :-)
Co może być takim wrażliwym miejscem dla naszego Goliata?

Firma sprzedająca masowo swoje produkty dla niezwykle „masowego” klienta może przecież całkowicie zlekceważyć głosy tysięcy internautów, którzy nie są jej grupą docelową! Tutaj koledzy z innych serwisów i komentatorzy zwracający na to uwagę maja całkowitą rację. Nie tędy droga.

Słabe miejsce jest gdzieś indziej:

Firmy takie jak Goliat nie sprzedają swoich produktów bezpośrednio, lecz przez poprzez handel, w tym sieci dyskontów i hipermarketów. W wypadku tych dwóch ostatnich prawdopodobnie jest to większość obrotów dostawcy.

Nie wiem czy wiecie, że w takich przypadkach negocjacje pomiędzy dostawcą a sieciami są zazwyczaj niezwykle twarde i bezwzględne. Kupiec sieci nie pominie żadnej okazji, aby uszczknąć co nieco z ceny zakupu i postara się wykorzystać każdy możliwy argument. A ponieważ mówimy o bardzo dużych pieniądzach, to nawet niewielka różnica w procentach będzie Goliata kosztowała znacznie więcej, niż te pieniądze, o które chce się procesować. A pracują tam inteligentni ludzie, którym tylko trzeba pomóc policzyć, czy próba dalszego zgniecenia Dawida im się opłaca. :-) Teraz już jasne? :-)

Trzeba po prostu spowodować, aby kupcy możliwie wielu wchodzących w grę sieci dowiedzieli się o problemie wizerunkowym Goliata i jego produktów w internecie! Tym kupcom może to być nawet w gruncie rzeczy wszystko jedno (i pewnie jest), ale sposobność wyszarpania od Goliata dalszych ustępstw cenowych ("bo produkt ma zły image") będzie dla wielu zbyt wielka, aby ją pominąć :-) A to już będzie bardzo boleć jeśli zrobicie to w kilku sieciach.

Czyli zamiast narzekać i hejtować na fejsie u Goliata lepiej:

• Zrobić duży szum na temat produktów Goliata na stronach społecznościowych sieci hipermarketów i dyskontów (te ostatnie bardzo ważne!!)
• Pisać do działów marketingu sieci i dyskontów pytając, czy to jest dobre dla wizerunku sieci, jeśli sprzedają oni produkty producenta, który na uwago co do ich jakości reaguje pozwem sądowym całkowicie ignorując masowe głosy konsumentów
• Pisać do działów zakupów tych sieci (najlepiej do kupca odpowiedniego działu) z informacją jak powyżej i radą, że ten pożałowania godny fakt powinni wykorzystać negocjując z dostawcą :-)

Oczywiście nie łudźmy się, ze w ten sposób gdziekolwiek spowodujemy delisting (czyli usuniecie z asortymentu) jakiegokolwiek produktu Goliata. Nie o to chodzi! Chodzi o to, aby w ten sposób uczynić dla Goliata walkę z Dawidem zbyt kosztowną i zmotywować go do jak najszybszego zamknięcia całej sprawy.

Jeżeli rozkręcicie taką akcję, a Goliat jest Spółką Akcyjną (jeśli ma S.A. w nazwie), to możecie zacząć pisać do Rady Nadzorczej zapytania, czy Zarząd nie działa na szkodę spółki ignorując tak potężny problem wizerunkowy z podaniem linków lub zrzutów z odpowiednich stron. Znowu nie łudźcie się, że kogokolwiek odwołacie, ale dodatkowy smród będzie dodatkową motywacją dla firmy, aby przemyśleć swoje działania :-)

A teraz drodzy Internauci, jeśli chcecie coś zrobić to decyzja leży po Waszej stronie.

PS: Opisana metoda jest dobrą ilustracją dwunastej Zasady Alexa opisanej we właśnie powstającej książce „Sukces w relacjach – kluczem do zadowolenia w życiu i powodzenia w biznesie”.
Panom od Goliata przydałaby się jej lektura :-)
Trwa ładowanie komentarzy...